Dlaczego wyjechałam? Moja motywacja, cele i marzenia.

Do tego wpisu zbierałam się najdłużej. Nie jest łatwo pisać o samym sobie. Człowiek boi się napisania za dużo, przekoloryzowania lub może zanudzenia kogoś na śmierć. Zdałam sobie sprawę, że może garstka ludzi na świecie, wie o mnie coś konkretnego. Reszta mogła tylko wywnioskować parę rzeczy z Facebooka czy instagrama. Oczywiście tam możemy być kim chcemy. Ja zawsze miałam wiele oblicz. Mogłam być szaloną wariatką, która chciała spróbować w życiu wszystkiego, a także wzorową uczennicą i pracownikiem. Niestety za swoimi plecami zostawiłam parę zakończonych relacji, cóż każdego z biegiem czasu to spotka. Takie jest życie. Teraz już wiem czemu tak się stało. Ja nie jestem typem przyjaciółki do kawki i ciastka. Bardzo mi przykro, ale taka już jestem. Nuda mnie zabija. Muszę być w wiecznym ruchu. Ponadto, jeżeli ktoś nie okazuje mi należytego szacunku i próbuje udowadniać swoją wyższość, to sorry ale ze mną to nie przejdzie. Możesz być miłością mojego życia, ale zakończę to w jeden moment. Pójdę dalej by znaleźć spokój i szczęście na które zasługuję. Jak każdy z nas. Znam swoją wartość, co mocno pomaga mi w życiu. Jestem zdrowa, mam dużo energii, uśmiech na twarzy, a przede wszystkim jestem dobrym i pomocnym człowiekiem. Jest tylu okropnych ludzi, którym udało się osiągnąć sukces. Dlaczego mnie ma się nie udać? Przecież nie brakuje mi samozaparcia i chęci. Właśnie dążenie do celu jest cechą zwycięzców, a to mam. Wiara w samą siebie pcha i motywuje mnie do działania! Dlatego wierzę, że moje marzenia się spełnią.

Kiedyś świat wydawał mi się bardzo prosty. Trzeba mieć dobry zawód albo skończyć studia, by później pracować w swoim fachu, oczywiście być najlepszym w tym co się robi i odnosić same sukcesy. Jasne są ludzie, którym to wszystko się udało. Niektórzy nawet dostają wszystko bez wykształcenia i ciężkiej pracy. Jest wiele osób,którym rodzice zapewnili ciepłą, posadę, dom i spokój w życiu. Niektórzy muszą jednak o wszystko walczyć, ja właśnie do tej grupy się zaliczam. Nie ukończyłam wspaniałych studiów jak oczekiwała ode mnie moja rodzina. Zrobiłam zawód, bo w tamtym momencie wydawało mi się to mądrą decyzją (to był dobry wybór). Wtedy zawód higienistki stomatologicznej nie był tak popularny jak teraz. Trafiłam w moment gdy asystentki przekwalifikowywały się na tę profesję. Cały przebieg szkoły a także pracy w próżniejszych latach bardzo mi się podobał. Uwielbiam ten zawód, jest w 100% dla mnie. Praca z ludźmi sprawia, że czuję się spełniona. Miałam możliwość rozwijania się w klinice na poziomie europejskim. Mało kto wie jak profesjonalnie i przyjemnie można być potraktowanym w polskich klinikach medycznych, oczywiście prywatnych . Nauczono mnie wielu nowych rzeczy a ja czerpałam z tego jak najwięcej. Brzmi jak sielanka, prawda? I tak było. Jedynym moim zastrzeżeniem były niskie zarobki, które moim zdaniem nie były adekwatne do tego zawodu, a przede wszystkim do prestiżu i profesjonalizmu, który mnie tam otaczał. Może wymagałam na ten czas za dużo jak na młodego pracownika, ale wiedziałam, że do spełnienia moich marzeń potrzebuje dużo kasy i czasu, którego nie mogę zmarnować. Oczywiście głównym zapalnikiem do wyjazdu było zamknięcie knajpy przez mojego narzeczonego, któremu we wszystkim wu wczas pomagałam. Za nic go nie obwiniam, ponieważ własnymi oczyma mogłam zaobserwować powolną śmierć tego miejsca, mimo jego wszelkich starań. Pomysł byś fajny, ale nie na tak małe miasto jak nasze. Do dzisiaj istnieje tam sieciowa knajpa, która prosperuje dobrze i na inną chyba nigdy nie było miejsca. Wszystko stało się dosyć szybko od decyzji zamknięcia lokalu. Swoją pracę zakończyłam w normalny i profesjonalny sposób, do teraz odwiedzam koleżanki w owej klinice. Życzę im jak najwięcej sukcesów i pacjentów. Praca u ich boku była przyjemnością. Jak wiecie po wcześniejszych wpisach, moje następne prace nie umywały się do tego miejsca. Holandia była ogromną pomyłką. Jeżeli chcecie wiedzieć więcej, musicie wrócić do poprzednich wpisów. Tam to było zabawnie…

Ludzie w moim wieku marzą o wielu rzeczach, często są to sportowe samochody, drogie ubrania, wypasione wycieczki. Gdy jesteśmy młodzi, czas biegnie dla nas inaczej, wydaje się, że starczy go nam na wszystko. Rzeczywistość niestety jest inna. Zanim się obejrzymy, brak nam środków, młodości i czasu, gdzieś przegapiliśmy młode lata i siłę do działania. Ja obiecałam sobie, że póki jestem młoda będę zarabiać za granicą, by móc odłożyć na swoje marzenia i plany. Mam nadzieję, że kiedy niektórzy będą kończyć spłatę kredytu na mieszkanie, ja otworzę swój biznes. Wiem, że to będzie parę ładnych lat pracy, ale co z tego. Mogę żyć, podróżować, uczyć się nowych języków, smakować nowych dań, a nie pracować i żyć dla zobowiązań i kredytu. Żyć tylko dla pracy i domu. Wiem, że kiedyś przyjdzie czas na rodzinę i wtedy stanę w miejscu na dłużej, ale teraz? Co mam do stracenia? Zarabiać 1600zł jako higienistka stomatologiczna? Wolę pracować jako kelnerka czy barmanka za granicą i zarabiać 1600 ale euro.

Jak pisałam wyżej muszę sama na wszystko pracować, gdy chciałam auto, sama sobie na nie zarobiłam, nikt nie sprezentował mi super fury na 18 urodziny. Nie otrzymałam mieszkania w spadku po którymś z dziadków. Dostałam coś znacznie cenniejszego. Ziemię w naszych pięknych Bieszczadach. Każdy zna hasło „ rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady”, w moim wypadku właśnie tak będzie. Moja mama stamtąd wyjechała, a ja wrócę w rodzinne strony. W życiu trzeba brać to co oferuje nam los. Kiedyś w ogóle o tym nie myślałam, teraz rozumiem, że muszę to wykorzystać. Ludzie kupują drogą ziemię w zapyziałych małych miasteczkach za kupę kasy, a ja mam kupę ziemi. Ziemi, której nie planuję sprzedać broń boże. To by było proste, szybka gotówka i po problemie. Jednak nikt nigdy nie da takiej sumy ile warta jest ziemia w tym malowniczym miejscu. Sprzedawanie ojcowizny za grosze to głupota. Dlatego ja chcę ją wykorzystać jak najbardziej. Otworzę tam wspaniałą agroturystykę z pięknymi małymi domkami całorocznymi, restaurację z wyżywieniem dla gości a także a’la carte, tak by ludzie z tej turystycznej wioski przychodzili jeść właśnie do mnie. W pobliżu nie ma żadnej restauracji, co daje ogromne możliwości, bo turyści są. Lokalizacja, atrakcje i piękne widoki, wszystko jest tam idealne, teraz trzeba tylko wszystko dobrze zaplanować, zbierać kasę i uparcie dążyć do celu. Mam nadzieję, że nigdy w moim życiu nie wydarzy się nic co położy mnie na kolana a ja odejdę od celu. Mam możliwość obserwowania właśnie takich miejsc, staram się wykonywać moją pracę solidnie i obserwuję wszystko co mnie otacza. By w przyszłości móc poprowadzić własną agroturystykę. Nie jestem sama, podróżuje ze mną utalentowany kucharz i miłość mojego życia. To nasz plan, a nie tylko mój. Nie jestem sama, mamy wspólne marzenia co ułatwia nam przejście życia razem. Oby nasze drogi nigdy się nie rozeszły, wtedy na pewno wszystko nam się uda. Wiem ile pracy nas czeka, nerwów i kłótni, nic nie jest na tym świecie idealne. Jednak doświadczenie, które zdobywamy będzie nam wielce pomocne. Pomysłów mamy miliony, więc o samej restauracji i moim pomyśle mogę napisać książkę, ale lepiej będzie jak w przyszłości będziecie moimi gośćmi. Wszystko najlepiej zobaczyć na własne oczy. O moich postępach będę informować was na bieżąco. Prawdopodobnie pod koniec roku umieszczę wpis z podsumowaniem środków, które udało mi się zaoszczędzić. Trzymajcie kciuki! Oby kasy było jak najwięcej!!!!

Dalsze wpisy będą kontynuacją opisów moich podróży w celach zarobkowych. Następna do podsumowania jest Austria z której parę dni temu wróciłam. O pracy tam będę prawdopodobnie pisać z mojej ukochanej Korsyki, ponieważ za parę dni właśnie tam się wybieram. Nie mogę się już doczekać. Jeszcze trochę!

34718400_942664855917609_671003359129370624_n

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: