To co lubicie najbardziej! Czyli co u mnie słychać.

Wiele osób spodziewało się mojego powrotu na Korsykę, przecież było tam tak super. Nie powiem, bo też przeszło mi to przez myśl. Postanowiłam jednak znaleźć lepiej płatną pracę, która pozwoli mi na zrealizowanie moich planów wcześniej. Koronawirus narobił mi niezłego stracha, przez 3 miesiące siedziałam na tyłku i zastanawiałam się czy w ogóle uda się ogarnąć jakiś wyjazd w tym roku. Chciałam oczywiście pojechać gdzieś na sezon letni. Całe szczęście spekulacje ludzi o tym, że będzie mało ofert pracy okazały się błędne, bo z 3 wysłanych cv otrzymałam odpowiedź na każde. Wybrałam szaloną opcje ale najbardziej dla nas korzystną. Była to praca we włoskiej restauracji na wyspie Helgoland położonej na morzu północnym. Niby nie ma w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wyspa ma 2km2 powierzchni. Jest tu tylko 1000 mieszkańców i każdego dnia oczywiście, masa turystów. Kiedyś mówiłam że chce pojechać na jakieś zadupie, gdzie jest mała wspólnota ludzi i każdy o siebie dba i troszczy. Udało się! Jestem tu bardzo szczęśliwa z wielu powodów.

Nie wiem czy uda mi się je wszystkie opisać czy nawet tylko wymienić. Zacznę od piękna tej uroczej wyspy. Z każdej strony otacza mnie niebieskie i żywe morze północne, ozdobione różnego rodzaju statkami. Kocham te orzeźwiające lekko zimne powietrze. Bałam się tego, że po Korsyce będzie mi zimno ale byłam w błędzie, całe szczęście, bo kocham upał. Lato jest tu cudowne. Zdarzają się sztormy, które też mają swój urok, miłośnicy burzy byliby zadowoleni. Ja nie do końca. Oprócz natury można podziwiać piękne miasteczko z małymi domkami postawionymi prawie jeden na drugim. Jest tu wszystko czego potrzeba. Musi być, bo do lądu daleka droga. Nie ma tutaj aut co sprawia, że powietrze nie jest zanieczyszczone spalinami, do tego panuje tu niesamowita cisza. Odnalazłam pełen spokój i satysfakcję. Jak wiecie zawsze do tego dążę. Ludzie doceniają to co robimy i widzą nasze zaangażowanie. Mamy wspaniałe szefostwo i ludzi dookoła siebie. Ciekawe jest to, że w naszej restauracji pracują sami Polacy, to sprawia, że czuję się jak w domu. Po złych wspomnieniach z Holandią przekonałam się do Polaków za granicą( oczywiście byli też spoko ludzie i tam ). Jest tu profesjonalnie, ale także rodzinnie. Jesteśmy drużyną i tak powinno być. Powiedziałam już trochę o wyspie, resztę możecie zobaczyć w necie i zachęcam do tego bo jej historia jest ciekawa. Teraz przejdę do równie ważnej sprawy jak otaczający mnie ludzie, a mianowicie.

Chciałabym musnąć trochę temat warunków pracy. Możecie wywnioskować, że zarabiam więcej niż np. na Korsyce, co nie jest dziwne bo płaca we Francji jest raczej marna. Helgoland to bezcłowa wyspa niemiecka i , jako że nigdy nie pracowałam w Niemczech, jestem mile zaskoczona. Otrzymaliśmy tutaj śliczne mieszkanie położne niedaleko restauracji, właściwie to wszystko jest tu niedaleko. Można zawsze coś wszamać w pracy i uwierzcie mi, jako człowiek nie lubiący gotowania bardzo to doceniam. Tak więc, codziennie dla mnie gotują kucharze.
( patrzcie no, księżniczka się znalazła ).
Doceniam to też, ze względów finansowych, ponieważ na wyspie jest bardzo drogo. Nic dziwnego. Muszą to wszystko przetransportować statkiem. Transport generuje tutaj największe koszty. Dlatego większość rzeczy np. kosmetyki, chemię, kawę zamawiam online, płacę 19% mniej vat. Więc właściwie to nie mogę narzekać. Prawie wszystko przychodzi mi pod drzwi, nie musze chodzić godziny po Rossmanie. Wchodzę na stronę i zamawiam. Teraz wychodzi na to że ani nie gotuje, ani nie robię zakupów, siedzę tylko na tyłku i leniuchuje. O nie! To nie prawda. W pracy nachodzę się za dwóch, uważam to za zdrowe właściwie. Lubię mój zawód i wykonuje go z chęcią i pasją. Nie lubię jak jest byle jak. Zawsze gdy mam możliwość, staram się wykonywać dany zawód profesjonalnie. Jestem wtedy usatysfakcjonowana. Motywuje mnie też poziom wykonywanych usług. Pyszne jedzenie, piękna restauracja połączona z dwoma hotelami, ukazująca najpiękniejszy widok z wyspy. Jest u nas wielu gości, co świadczy najlepiej o każdej restauracji. Wyspa sama w sobie przyciąga też wielu turystów. Nic dziwnego, bo jest tu wiele atrakcji. Można się zrelaksować, albo poszlajać po knajpach, zagrać w minigolfa, popływać łodzią, zobaczyć kino letnie, spróbować dziwnej bułki z robakami( specjalność wyspy, to chyba jakiś rodzaj krewetki takiej całkiem mini ), poopalać się na plaży, popływać w morzu północnym, jak lubicie skurcze łydek. Po prostu, jest tu co robić, jak by to ująć najlepiej, na tydzień idealnie. Tu pojawia się pytanie. Pytanie, które często zadają mi ludzie, gdy opowiadam im o wyspie. Nie nudzi Ci się tam? Odpowiedź brzmi- Jeszcze nie. Mieszkam na wyspie dopiero 4 miesiące. Nadal wydaje mi się dziwnie nieznajoma i czuję, że dopiero ją poznaje. Jest to jednak miejsce, w którym chce być. Sytuacja nie jest ciekawa na świecie, sami wiecie. Koronawirus i inne. To co teraz powiem wyda się może okropne ale jest prawdziwe. Wracając z urlopu w Polsce, cieszyłam się że jadę na wyspę. Czuję się tutaj bezpiecznie. Bezpiecznie… to bardzo dobre słowo. Byłam w szoku jak Polska mogła się tak zmienić podczas 4 miesięcy od mojego ostatniego pobytu. Ludzie zarabiają mniej, bez premii, bez nadgodzin. Niektórzy znajomi stracili nawet 1000zł ze swojej pensji. Szokujące dla mnie. Ceny wzrosły bardzo, sami wiecie czemu, a kasa zmalała. A jest coraz drożej. Rząd, próbujący odbierać prawo wyboru ludziom, podcinanie skrzydeł przedsiębiorcą. Nie potrafię zrozumieć jak do tego doszło. Pociesza mnie tylko fakt, że każdy sobie jakoś radzi. Nie jest jeszcze tak źle. Tylko trzeba jeszcze jakoś zrobić, żeby nie było gorzej. Tak myśli każdy. Jednak powinniśmy chcieć wszyscy, żeby było lepiej, nam lepiej, znowu to powtórzę, nie byle jak! Wierze jednak, że będzie inaczej i jestem pełna wiary, bo my Polacy już nie jedno przeżyliśmy. Zawsze będę tęsknić za Polską, ale znalazłam miejsce gdzie pasuje i jestem szczęśliwa. Muszę skupić się na sobie i mojej przyszłości. Bo kiedy jak nie teraz? Siedzę obecnie na kwarantannie i nawet mi się to podoba. Można myśleć o planach na przyszłość, o przeszłości, o sensie istnienia, o śmierci, o tym co powiedziało się komuś w 2014 roku, klasyczne rycie bani. Mam czas dla siebie, mogę regenerować siłę po dobrym sezonie. Mogę poświęcić ogromną ilość czasu na granie w smesha. Więc gracze bójcie się bo bowser nadciąga! Całe szczęście, że potrafię sobie jakoś zorganizować czas by nie umrzeć z nudy lub nie zwariować. Mogę wymyślać nowe tematy na bloga, mam pełno ciekawych pomysłów i najważniejsze czas, czas, czas. Zawsze mam go za mało. Teraz zastanawiam się nad napisaniem krótkiego bloga o tym co musieliśmy zrobić żeby wjechać do Niemiec. Jak wyglądają procedury w Polsce , w Niemczech itd. Możliwe jednak, że napiszę o tym na Instagramie. Więc obserwujcie bo będą nowe posty! Teraz serdecznie dziękuję za dotarcie aż tutaj. Mam nadzieje, że się podobało i zbliżyło do mojego świata. Trzymajcie za mnie kciuki, żeby zawsze było ok. Trzymajmy za siebie nawzajem kciuki żeby było ok. Pozdrawiam
Kamilka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: